Z samego faktu, że oferta konkurenta jest o 60, a nawet o 100 proc. niższa, nie wynika automatycznie, że zastosował dumping.

W debacie publicznej pojawia się wiele pomysłów na walkę z praktyką, która w zasadzie nie występuje w rzeczywistości. Chodzi o stosowanie rażąco niskich cen w przetargach publicznych. Proponuje się dla przykładu, aby automatycznie wykluczać wykonawcę, który zaproponuje cenę niższą od konkurentów np. o 30 proc. Takie rozwiązanie, oprócz tego, iż byłoby sprzeczne z prawem europejskim (sprawa Fratelli Costanzo SpA v. Comune di Milano, C-103/88), byłoby najprawdopodobniej także bardzo nieskuteczne.

Dumping a kosztorys inwestorski

Dobrze obrazuje to kazus przetargu na budowę stadionu w Łodzi, gdzie różnica w cenie pomiędzy najtańszą ofertą (218 mln zł) a najdroższą (322 zł) wyniosła 104 mln zł. Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż mamy tutaj w oczywisty sposób do czynienia z rażąco niską ceną. Jednak tylko pozornie, gdyż sam zamawiający wycenił całą inwestycję na 201 mln zł, czyli aż o 17 mln zł mniej od najniższej zaoferowanej ceny!

Ten przykład pokazuje, jak niekiedy złudne i nieskuteczne może być porównywanie ofert konkretnych wykonawców. Szczególnie wyczulonym trzeba być w przypadku próby udowadniania zastosowania cen dumpingowych w porównaniu z kwotą, którą na przedmiot zamówienia zamierza przeznaczyć sam zamawiający (międzynarodowe badania pokazują, iż 9 na 10 inwestycji infrastrukturalnych jest niedoszacowanych).

Tymczasem, analizując orzecznictwo Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) z 2011 roku, można zauważyć, iż wykonawcy, zarzucając konkurentom praktykę drapieżnictwa cenowego, w zasadzie ograniczają się tylko do porównywania wzajemnie zaoferowanych cen (tak było m.in. w przypadku chińskiego konsorcjum COVEC). KIO – i słusznie – uważa, że taka argumentacja jest niewystarczająca, gdyż tylko z tego, iż ktoś zaoferował cenę o 60 proc. czy nawet 100 proc. niższą od konkurenta, nie wynika automatycznie, iż za taką cenę nie da się z zyskiem wykonać przedmiotu zamówienia.

Rażąco niska cena czy konkurencja rynkowa?

Jeszcze istotniejsze jest jednak, że wielu ekonomistów uważa, iż sama instytucja ceny rażąco niskiej wydaje się mieć bardzo mało wspólnego z empirią, gdyż aby taka praktyka przyniosła spodziewany efekt dla przedsiębiorcy, jednocześnie musiałby on ponieść krótkotrwałe straty przy osiągnięciu długoterminowych zysków, a wszystko przy pozbyciu się konkurentów z rynku. Taka praktyka musiałaby przynosić jednocześnie wyższą stopę zwrotu od innych, alternatywnych form inwestycji kapitału (np. w instrumenty finansowe).

W 2011 roku KIO rozpatrzyła 72 sprawy, w których wykonawcy stawiali zarzut stosowania rażąco niskich cen. Tylko w dwóch przypadkach izba orzekła, że faktycznie mamy do czynienia z drapieżnictwem cenowym. W kolejnych 10 przypadkach wykonawcy złożyli zbyt ogólnikowe wyjaśnienia, aby stwierdzić, czy ich cena jest rynkowa. W pozostałych przypadkach KIO stwierdziła, iż nie mamy do czynienia z rażąco niską ceną, lecz ze zwykłą konkurencją na rynku. Jeżeli porównamy liczbę tych spraw z liczbą przetargów w Polsce (prawie 200 tys. rocznie), widać, iż rażąco niska cena w przetargach publicznych to absolutnie marginalny problem, który – co najważniejsze – bardzo rzadko jest dostrzegany nawet przez samych wykonawców (mała liczba odwołań do KIO).

Problemy o marginalnym znaczeniu nie powinny stanowić ratio legis kolejnej zmiany ustawy – Prawo zamówień publicznych – tak jak postuluje m.in. komisja Przyjazne Państwo. Jeżeli jednak chcemy poprawić sytuację przedsiębiorców, którzy uważają, iż padli ofiarą drapieżnictwa cenowego, to należałoby raczej znowelizować przepisy ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Dzisiaj na skargę od wyroku KIO stać tylko najbogatszych, gdyż może ona kosztować nawet 5 mln zł. To sprawia, iż dwuinstancyjna procedura odwoławcza jest w zasadzie fikcją, a już na pewno dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Witold Jarzyński, prawnik, ekspert Fundacji FOR


Od nowego roku zakaz jazdy na nartach po alkoholu

Na każdym stoku wykwalifikowani ratownicy, zakaz szusowania po alkoholu – takie rygory obowiązywać będą od sylwestra na stokach Bezpieczeństwo na stokachPonad promil alkoholu we krwi miał narciarz, który w minioną niedzielę wjechał w Zakopanem w 5-letnią dziewczynkę. Dziecko nie doznało poważnych obrażeń, ale niewykluczone, że sprawca będzie musiał zapłacić odszkodowanie. Już za kilka dni, 31 grudnia 2011 roku zostałby dodatkowo ukarany grzywną, która może wynieść nawet 5 tys. zł. Tego dnia wchodzą bowiem w życie przepisy nowej ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich, które wprowadzają zakaz jazdy na nartach i snowboardzie w stanie nietrzeźwości (ponad 0,5 promila alkoholu we krwi).Grzywna dla pijanych– Nietrzeźwy narciarz musi się liczyć z tym, że jeżeli policja zbada go alkomatem, to skieruje wniosek o ukaranie do sądu – mówi Kazimierz Pietruch z zakopiańskiej policji. Tłumaczy, że nie ma jeszcze zmienionego rozporządzenia, które... ...

Można bezkarnie pomawiać w internecie. Prawo działa, kiedy chce

W ciągu ostatnich miesięcy głośno było o sprawach dotyczących zniesławienia lub pomówienia w internecie, w których interweniowały sądy i prokuratury. Jednak walka z administratorami forów jest trudna - zdarza się, że nawet jeśli prokurator wyda postanowienie o nakazie udostępnienia danych osobowych, to administratorzy skarżą takie postanowienie do sądu. Ostatnio Sąd Rejonowy w Gorlicach uznał na przykład, że zwroty „łysy ch…”, „kpiarz”, „du..a”, „łysa pała” zamieszczone na forum internetowym  prezentują znikomą szkodliwość społeczną. Oczernianie w internecie jest raz częściej spotykaneTylko w tym roku nagłośniono kilkanaście spraw o zniesławienia lub pomówienia, w których interweniowały - lub nie - sądy i prokuratury. W wybranych sprawach podjęto działanie, w innych odmówiono ustalenia sprawców, raz pomówienia doprowadziły firmę do bankructwa, innym razem „tylko” wywołały poważny kryzys wizerunkowy. W opinii ekspertów próżno szukać w Polsce spójności prokuratorskich d... ...

Wysokie ceny drenują portfele Polaków. Marże na niektóre produkty sięgają nawet 300 procent

Najwyższe marże uzyskuje się na najprostszych produktach. Z naszych rozmów z restauratorami wynika, że na kawie i herbacie uzyskują 200–300 proc. marży, na alkoholu i napojach bezalkoholowych ponad 100 proc., a na jedzeniu od 10 do 100 proc.Jak się zmieniły średnie marże w branżachJest to możliwe, bo Polacy coraz chętniej żywią się poza domem. Nawet na spotkania biznesowe wolą umawiać się w kawiarni niż w siedzibie firmy. Nową modę wykorzystują więc właściciele barów i restauracji.Równie wysokie marże, od 50 proc. do nawet 300 proc., obowiązują w sektorze odzieżowo-obuwniczym.– Wzrosły po jesiennych podwyżkach, podczas których ubrania zdrożały o 5–10 proc. – tłumaczy Marek Szostek, dyrektor rozwoju Wójcik Fashion Group.Utrzymanie wysokich marży w tym sektorze nie byłoby możliwe, gdyby branża nie zaczęła produkować na rynkach innych niż chiński. W Państwie Środka bowiem koszty pracy nieustannie rosną.– Mowa o Wietnamie, Bangladeszu czy Kambodży – wymienia Marek Szostek.Nie bez znac... ...

Szykują się gigantyczne straty koncernu Panasonic – 9,6 mld dolarów

Koncern Panasonic, japoński producent elektroniki konsumpcyjnej szacuje, że na koniec roku rozliczeniowego, w marcu 2013 roku, jego straty osiągną gigantyczną kwotę 765 mld jenów, czyli 9,6 mld dolarów.Szef firmy Panasonic Kazuhiro Tsuga. Firma zanotowała stratę 9,6 mld dolarów.Większość prognozowanych strat to koszty restrukturyzacji firmy rzędu 440 mld jenów, które dziesięciokrotnie przekroczyły planowane wydatki na ten cel. Chodzi m.in. o spisanie na straty takich biznesów, jak produkcja paneli słonecznych, baterii litowo-jonowych oraz linii produkcyjnej telefonów komórkowych – wynika z oświadczenia firmy z Osaki. Panasonic, który jest trzecim największym pracodawcą w Japonii, w zeszłym roku zlikwidował prawie 39 tys. miejsc pracy, czyli 11 proc. swej załogi, a zatem dwukrotnie więcej niż wyniosły łącznie redukcje w Sony i Sharp, dwóch innych japońskich producentów sprzętu elektronicznego.Straty aż 30-krotnie przekroczyły szacunki analityków. I potwierdzają, że japońskie f... ...

Ubezpieczyciele uczą jazdy firmowymi autami

Szkolenie kierowców aut flotowych jest sposobem na zmniejszenie wypłacanych odszkodowań - tłumaczą firmy ubezpieczeniowe.Statystyczne koszty ubezpieczeń komunikacyjnych OC i AC dla firm i klientów indywidualnychSposobem na zmniejszenie liczby szkód we flotach są szkolenia z techniki jazdy, jakie proponują niektórzy ubezpieczyciele.W 2011 r. koszty ubezpieczeń floty samochodowej wzrosły o 10 proc. – wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego. I mogą rosnąć nadal, bo osoby kierujące pojazdami służbowymi powodują dwu-, a nawet trzykrotnie więcej szkód niż pozostali ubezpieczeni.Sposobem na zmniejszenie liczby szkód we flotach są szkolenia z techniki jazdy, jakie proponują niektórzy ubezpieczyciele. PZU w ramach programu „Bezpieczna Flota PZU” nawet dofinansowuje kursy z doskonalenia techniki jazdy pojazdami osobowymi oraz ciężarowymi i autobusami. Ubezpieczyciel dokłada od 80 do 100 proc. kosztów kursu.Skorzystanie z kursu nie oznacza, że przedsiębiorstwo otrzyma zniżkę. – Chodzi o to... ...

Wiadomości

Brytyjska Izba Gmin niemal jednogłośnie za reformą energetyki

Aż 396 członków Izby Gmin zagłosowało za przyjęciem rządowego projektu reformy brytyjskiego sektora energetycznego. Przeciw było zaledwie ośmiu. Przedstawiciele opozycji liczyli na znacznie mniej jednostronny wynik głosowania.

Duże koszty eksploatacji mogą utrudnić rozwój polskiego sektora łupkowego

Dziennik Gazeta Prawna zebrał opinie kilkunastu zagranicznych ekspertów, którzy ocenili perspektywę wydobycia gazu łupkowego w Polsce. W ich opinii dużo bardziej niepokojące od przeciągających się prac legislacyjnych są duże koszty wydobycia polskiego surowca.

KOV produkuje na Ukrainie już ponad 560 tys. m sześc. gazu dziennie

Kulczyk Oil Ventures podłączył do urządzeń wydobywczych odwiert Makiejewskoje-16 zwiększając dzienną produkcję gazu do ponad 560 tys. m sześc. To kolejny rekord, jaki Spółka osiągnęła na Ukrainie. Całkowite wydobycie KUB-Gasu, w którym KOV ma 70 proc. udziałów przekracza już 800 tys. m sześc. dziennie.

Ceny ropy w Nowym Jorku odbijają po najmocniejszym od XII spadku zapasów surowca

Notowania ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku odbijają się po najmocniejszym od grudnia 2012 r. spadku zapasów surowca w USA - podają maklerzy. Baryłka lekkiej słodkiej ropy West Texas Intermediate, w dostawach na lipiec na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku, jest wyceniana na 93,98 USD, po wzroście o 67 centów.

Wyszukiwarka

Zadaj pytanie








1+8=?


Informacje o plikach "cookies"